Mentoring
Czym to się różni od szkolenia
Mentoring to nie kurs. To godzinne spotkania jeden na jeden albo w małej grupie, na których pracujesz nad swoją konkretną sprawą - a nie nad tematem z programu.
Szkolenie daje narzędzia całej grupie. A czym mentoring różni się od innych form indywidualnego wsparcia?
Mentoring, coaching, doradztwo czy tutoring?
- Coaching - coach zadaje pytania i pomaga Ci znaleźć własne odpowiedzi. Nie musi znać Twojej branży ani mieć doświadczenia w Twojej roli.
- Doradztwo - doradca analizuje sytuację i mówi, co zrobić, a często sam to wdraża. Odpowiedzialność za rozwiązanie przechodzi na niego.
- Tutoring - nauka konkretnej umiejętności krok po kroku, z nauczycielem, który sprawdza postępy. Liczy się opanowanie materiału.
- Mentoring - pracujesz nad swoją sprawą z kimś, kto przeszedł tę drogę. Dostajesz konkretne podpowiedzi z doświadczenia, ale decyzja i wdrożenie zostają po Twojej stronie.

Dla kogo
Najczęściej pracuję z trzema sytuacjami:
- Masz konkretny cel albo konkretny problem - nie potrzebujesz „przeszkolenia”, tylko kogoś, kto pomoże Ci to rozwiązać.
- Jesteś po awansie - i chcesz mieć kogoś z zewnątrz, z kim sprawdzisz decyzję, zanim ją podejmiesz.
- Byłeś na szkoleniu i chcesz to wdrożyć - u siebie, w swoim zespole, w swojej firmie, a nie w ćwiczeniu na sali.
Brzmi znajomo?
- Awansowałeś i pierwszy raz nie masz z kim skonsultować decyzji, zanim ją podejmiesz.
- Twój najlepszy człowiek złożył wypowiedzenie i nie zobaczyłeś tego wcześniej.
- Robisz swoje dobrze, ale od dwóch lat nic się nie rusza - i zaczynasz podejrzewać, że jesteś na bocznym torze.
- Wszyscy przychodzą do Ciebie z wszystkim, a Twoje własne cele stoją w miejscu.
- Twój zespół ma dwadzieścia parę lat i nie odbiera telefonów - a Ty nie wiesz, czy to Ty masz się dostosować, czy oni.
Żadnej z tych spraw nie rozwiąże kurs. To są decyzje, nie luki w wiedzy.
Jak to wygląda krok po kroku
- Konsultacje. Ustalamy, kto ma być mentorowany i czego naprawdę potrzebuje. Ja dostaję informacje o uczestniku, uczestnik dostaje informacje o mnie.
- Sesje. Pracujemy nad Twoją sprawą - albo nad tym, co akurat wybuchło. Po każdej sesji dostajesz materiały do pracy własnej, a na kolejnej sprawdzamy, co udało się wdrożyć.
- Zakończenie. Podsumowujemy, co udało się osiągnąć, i wymieniamy się informacją zwrotną.
Wiesz już, jak to wygląda. Napisz, z czym się mierzysz, a powiem Ci, czy mentoring jest tu właściwym narzędziem.
Ile to trwa i nad czym pracujemy
Każde spotkanie trwa 1 godzinę, online lub na żywo. Sesję możesz kupić pojedynczo albo taniej w pakiecie 5 sesji. Jest też mentoring grupowy - dla 2-3 albo 4-6 osób. Częstotliwość ustalamy indywidualnie.
Tematy, z którymi przychodzą najczęściej:
- zarządzanie sprzedażą i budowanie relacji z kluczowymi klientami
- skuteczna i asertywna komunikacja w dużym, rozproszonym zespole
- kompetencje lidera - te miękkie i te twarde
- rozwój umiejętności handlowych
- budowanie P&L projektu i analiza finansowa
- strategia marketingowa i komunikacyjna
- efektywność osobista i stabilny rozwój
- budowanie marki osobistej
Jeśli Twojego tematu nie ma na liście, to nie znaczy, że się nim nie zajmiemy - cele ustalamy z Tobą albo z Twoją firmą.
Ile to kosztuje
- Jedna konkretna sprawa do przegadania
- Decyzja, trudna rozmowa, nowa rola
- Konkretne wnioski na koniec sesji
- Idealny do pracy nad jednym projektem
- Nowa rola, zmiana w zespole, wdrożenie
- Rozliczasz się raz, terminy ustalamy na bieżąco
- Wspólne dylematy i wymiana doświadczeń
- Każdy widzi swoją sytuację w historiach innych
- Cena za całą grupę, nie za osobę
Wystawiam fakturę VAT. Terminy i szczegóły ustalamy w krótkiej rozmowie - wystarczy napisać albo zadzwonić.
Od syndromu oszusta do zaproszeń na branżowe panele
Przyszedł do mnie świeżo awansowany menedżer z dużej międzynarodowej korporacji. Awans dostał słusznie, tylko sam w to nie wierzył. Przepracowywał się, nie delegował, bez przerwy udowadniał otoczeniu, że zasłużył. Klasyczny syndrom oszusta. Do tego gubił się w siatce zależności swojej firmy - kto z kim, kto o czym naprawdę decyduje, kto na kogo patrzy.
Zaczęliśmy od tego, że najpierw ja musiałem zrozumieć dwie rzeczy: jak działa jego organizacja i jak działa on sam. Po mniej więcej pięciu sesjach on też to rozumiał. Potem pracowaliśmy nad rzeczami, o których nikt mu wcześniej nie powiedział: jak zarządzać siecią kontaktów zamiast zostawiać ją przypadkowi, jak zachować się na spotkaniu networkingowym, jak wykorzystać LinkedIna i narzędzia sztucznej inteligencji.
Dziś jest widoczny dla przełożonych trzy szczeble wyżej i typowany do awansu przy najbliższej fali decyzji personalnych. W branży zaczęto go rozpoznawać - zapraszają go na konferencje, panele dyskusyjne i wywiady, czyli dokładnie to, czego wcześniej bał się jak ognia. Na spotkaniach branżowych ludzie sami zabiegają o kontakt z nim, w tym osoby u klientów, które wcześniej wydawały mu się poza zasięgiem.
Trzy inne historie
Przepracowana menedżerka. Dowoziła prawie wszystko, ale kosztem kilkunastogodzinnych dni, weekendów i urlopów, które były fikcją. Nie jestem psychologiem - pracowaliśmy nad rzeczami praktycznymi: stawianiem granic, asertywnością, higieną pracy z kalendarzem i wyłapaniem miejsc, w których uciekał jej czas. Wyniki dowoziła dalej te same. Zmieniło się to, ile ją to kosztowało. Zaczęła bardziej dbać o siebie, co przełożyło się też na samopoczucie jej zespołu. Stała się lepszą szefową i dostała awans z kierownika na dyrektora handlowego.
Dyrektor po latach w jednej fabryce. Przez kilkadziesiąt lat zarządzał dużym zakładem, a potem przez blisko dwa lata nie mógł znaleźć nowej pracy. Był przekonany, że to kwestia wieku. Przyszedł z prośbą: „zrób mi transformację cyfrową”. Przerobiliśmy jego kompetencje - cyfrowe i interpersonalne - i po drodze sam zobaczył coś innego: przez lata na szczycie struktury, gdzie robotę wykonywały podległe mu zespoły, przestał nabywać umiejętności, które w międzyczasie stały się na rynku standardem. Znalazł pracę na wysokim stanowisku. Wiek nie okazał się problemem.
Właściciel kilkunastoosobowej firmy. Zadzwonił i powiedział: „Wiem, że mogę więcej. Wiem, że moja firma mogłaby sprzedawać dwa razy tyle. Ale szczerze mówiąc, nie wiem, co robię źle”. Zaczęliśmy od zrozumienia jego modelu biznesowego, rozmów z jego ludźmi, procesów, kultury organizacyjnej i klientów. Diagnoza okazała się klasyczna: założyciel i motor napędowy firmy stał się jej wąskim gardłem. Pomagając wszystkim przy wszystkim, odebrał ludziom samodzielność - czekali na jego opinię, zanim cokolwiek zrobili, a on sam wyszukiwał sobie hotele na targi. Pracowaliśmy nad delegowaniem i nad zaufaniem do zespołu. Firma zatrudniła koordynatorkę, która zdjęła z prezesa administrację. On wrócił do tego, co robi najlepiej: zdobywania klientów i rozwijania firmy. Mając wreszcie czas na strategię, szybko znalazł sposoby, żeby odblokować biznes, obniżyć koszty i skrócić cykl konwersji gotówki, który był jednym z największych problemów firmy. W ciągu roku firma podwoiła sprzedaż.
Wszystkie historie opisuję bez nazwisk i nazw firm, a część szczegółów zmieniłem, żeby nie dało się rozpoznać, o kogo chodzi.
Porozmawiajmy
Pierwsza rozmowa nic nie kosztuje i do niczego nie zobowiązuje. Napisz, z czym się mierzysz - albo kogo w firmie chcesz wesprzeć - a powiem, czy mentoring jest tu właściwym narzędziem.
Wolisz zacząć od czegoś mniejszego? Pobierz bezpłatny e-book „10 Zasad Skutecznego Zarządzania Zespołem”.
Oto klienci, z którymi miałem przyjemność współpracować


























